Popularne posty

22:47

REBEKA - DAPHNE DU MAURIER

REBEKA - DAPHNE DU MAURIER
"Śniło mi się tej nocy, że znowu byłam w Manderley."




AUTOR: Daphne du Maurier


TYTUŁ: Rebeka



Na czym polega wyjątkowości Rebeki, i co sprawiło, że książka natchnęła Alfreda Hitchcocka do stworzenia ekranizacji? Czy powieść grozy napisana w 1938 roku może nadal mrozić krew w żyłach? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w mojej recenzji "Rebeki" pióra Daphne du Maurier.


FABUŁA:

Fabuła wydaje się z pozoru całkiem prosta, młoda kobieta pracująca jako dama do towarzystwa, (towarzyszką ową jest nader denerwująca starsza kobieta, niejaka Madame van Hooper) poznaje mężczyznę. Maxim de Winter jest bogatym wdowcem, z bajeczną posiadłością położoną na wybrzeżu Kornwalii.  Narracja w książce jest pierwszoosobowa i całą historię poznajemy z perspektywy młodej bohaterki, na której pan posiadłości w Manderley robi wielkie wrażenie. Nie zdradzę nic z fabuły, jeśli napiszę, że po niedługim czasie Maxim de Winter zyskuję nową żonę, a posiadłość w Manderley nową panią. Wszystko to brzmi jak banalne love story, prawda? Co więc czyni tę powieść tak wyjątkową i zalicza ją, nie bez przyczyny, do kanonów powieści grozy? To nikt inny jak tytułowa Rebeka, była żona Maxima. Od samego początku Rebeka jest obecna w książce, najpierw w nieśmiałych informacjach usłyszanych przez nową panią de Winter, z czasem poznajemy kolejne sekrety pięknej byłej żony Maxima i tragedii jaka rozegrała się w murach Menderley. Pióro Daphne du Maurier sprawia, że na każdej stronie powieści Rebeka pokazuje nam swoją historię, a my z niepokojem  i duszą na ramieniu odkrywamy kawałek po kawałku jej mroczne tajemnice.



BOHATEROWIE:

Rebeka - czy można stworzyć tytułową i zarazem główną postać,  jedynie ze wspomnień i opowiadań innych? Tak, a Daphne du Maurier robi to w mistrzowski sposób. To właśnie postać byłej żony Maxima tworzy ten niepowtarzalny klimat grozy. Miałam nieodparte wrażenie, że to Rebeka, a nie du Maurier jest autorką tej powieści. Znacie to uczucie, kiedy czujecie czyjąś obecność? Tak właśnie było z Rebeka, to ona oprowadzała nas po Manderley, to ona prowadziła narrację tak jak chciała, i to jej oddech czułam na karku, kiedy odkrywałam jej historię. Rebeko, wygrałaś!

Druga Pani De Winter- Ano właśnie, uwierzcie bądź nie, ale dopiero pisząc recenzję zorientowałam się, że nie znam imienia narratorki powieści! Jakim sposobem? Gdyż nigdy, nie pada ono w książce! Cały czas siedzimy w głowie młodej kobiety, poznajemy jej lęki, obawy i uczucia. Jej oczami poznajemy historię Rebeki, a nigdy nie poznajemy jej imienia. Rebeka zapewne byłaby zachwycona.


"Jakże obce były mi subtelne sposoby kusicielskie, o których czytałam w książkach - wyzwanie i pościg, sztuka stosownego fechtunku, zaczepne spojrzenie, podniecający uśmiech! Arkana prowokacji były mi nie znane."

Druga Pani De Winter, jest z początku typem bohaterki, które szczerze niezbyt lubię. Jest naiwna, zakochana po uszy w mężczyźnie, którego ledwo zna i boi się własnego cienia.

"Kiedy się ma dwadzieścia jeden lat, nie jest się zbyt odważnym. Dni pełne są drobnych tchórzostw, bezpodstawnych lęków. Tak łatwo się poczuć urażonym, tak szybko dotkniętym, tak rani każde ostrzejsze słowo. Dziś, pod osłoną pancerza obojętności i dojrzałości, drobne ukłucia zdarzające się co dnia są zaledwie lekkimi muśnięciami i szybko się o nich zapomina."

Wraz z rozwojem wydarzeń, bohaterka zmienia się, dojrzewa i nabiera ogłady. Choć nie jestem fanką takich dość głupiutkich bohaterek, historia opisywana jej oczami ma swój urok.  Oprócz tego, że kilka razy wzdychałam i wywracałam oczami nad jej poczynaniami, zdołałam ją polubić. Jest do bólu szczera, opisuje wszystko to co czuje, z czym się zmaga prosto i przez to lepiej poznajemy historię Manderley. Pomału buduje cienką nić napięcia, obsesja na punkcie zmarłej Rebeki rośnie z każdą stroną, aż do ostatnich rozdziałów, gdzie nowa Pani de Winter przeżyje z nami chwile grozy i nieoczekiwane zwroty akcji.


GROZA

Przyznam się szczerze, że jeszcze nie przeczytałam książki, która by mnie naprawdę przestraszyła. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam kryminały i thrillery, gdzie czytam o przerażających morderstwach, gwałtach i okrucieństwach i owszem jest to do głębi przerażające. Jednak to nie jest ten rodzaj strachu, który towarzyszy mi np. podczas oglądania horroru, a ja lubię się bać. "Rebeka" sprawiła, że miałam gęsią skórkę na karku, tajemnica Manderley była tak skonstruowana, że nieprzerwanie czułam niepokój i niepewność, Rebeka śledziła każdy mój krok. Daphne du Maurier w niepowtarzalny sposób stworzyła atmosferę grozy, która nie pozwala nam oderwać się, aż do ostatnich stron.






KSIĄŻKĘ POLECAM JEŚLI:

lubisz się bać
+ lubisz gotyckie klimaty
+ nie przeszkadza Ci, duch zmarłej bohaterki ;) 

KSIĄŻKI NIE POLECAM JEŚLI:

- nie lubisz się bać
- nudzą Cię nieco archaiczne powieści
- w powieściach grozy szukasz flaków, mordów i gwałtów


OCENA:
✩ ✩ ✬ ★      ★ ★
7,5/10 

OCENA KSIĄŻKOWEJ SROKI:

Okładka wydawnictwa Albatros całkiem dobrze oddaje klimat książki. Choć pomarańczowy odcień na okładce zastąpiłabym innym, może metalicznym dodatkiem. Nie pogardziłabym też akcentem z Manderley, w końcu sama ta posiadłość przyprawia o dreszcz.


PODSUMOWANIE

"Rebekę" chcę Wam gorąco polecić. Nawet teraz, kiedy myślę o zakończeniu książki jestem pod dużym wrażeniem, to było cholernie dobre! Nie wspomniałam nic o postaciach Maxima de Winter oraz dawnej służącej Rebeki - pani Danvers, bynajmniej nie dlatego, że nie są ciekawe. Sięgnijcie po "Rebekę", a sami przekonacie się co mają do zaoferowania.  Z całego serca polecam  film w reżyserii legendy kina grozy Alfreda Hitchcocka.  Czy potrzeba lepszej rekomendacji?


 Klimat tej książki, tworzy miejsce, bohaterowie i intryga, wszystko to daje naprawdę niesamowite przeżycia. Pozwólcie dwóm Panią de Winter zaprowadzić Was do tajemniczego Manderley i poznać z nimi mroczne sekrety tego miejsca i jego mieszkańców.  Nie zawiedziecie się.

A Wy macie swoje ulubione powieści grozy?
Znacie coś co potrafi solidnie przerazić i spędzić sen z powiek?

Alámenë,



Bestia 

09:33

I AM COMING BACK

I AM COMING BACK
Kochani cisza na blogu była spowodowana moją przeprowadzką:)
Wracam do Was w przyszłym tygodniu!


Alámenë,

Bestia 

22:20

PROWADŹ SWÓJ PŁUG PRZEZ KOŚCI UMARŁYCH- OLGA TOKARCZUK

PROWADŹ SWÓJ PŁUG PRZEZ KOŚCI UMARŁYCH- OLGA TOKARCZUK
"Tego najbardziej nie lubię u ludzi - zimnej ironii. To bardzo tchórzliwa postawa; wszystko można obśmiać, poniżyć, w nic się nigdy nie zaangażować, z niczym nie poczuć się związanym. Być jak impotent, który sam nigdy nie zażyje rozkoszy, ale zrobi wszystko, by obrzydzić ją innym. Zimna ironia to podstawowy oręż Urizena. Uzbrojenie niemocy. Mają przy tym ironiści zawsze jakiś światopogląd, który obnoszą tryumfalnie, choć jak im się zacznie wiercić dziurę w brzuchu i dopytywać o szczegóły, to się okaże, że składają się nań jakieś triwia i banalia. Nigdy bym się nie odważyła nazwać kogoś po prostu głupim.."




TYTUŁ: 

PROWADŹ SWÓJ PŁUG PRZEZ KOŚCI UMARŁYCH


AUTOR: 

OLGA TOKARCZUK



Olgi Tokarczuk przedstawiać nie trzeba. Muszę przyznać, że jestem zasypana przez nowości książkowe, a na mojej półce leżą jeszcze nie przeczytane skarby, które cierpliwie czekają na swoją kolej. Przyszła też pora na "Prowadź swój pług przez kości umarłych", który w skrócie nazywałam sobie "Pokotem" ;) W dużej mierze to właśnie, film który niedawno ukazał się w kinach zmotywował mnie do sięgnięcia po tę książkę, i bardzo się cieszę, że tak się stało.


FABUŁA:



        Pisząc o tej książce mam ochotę po prostu powklejać wam masę cytatów, które zaznaczyłam, polecić Wam zaparzyć herbatę, kawę czy otworzyć wino i dać Wam chwilę, żeby się nimi delektować. Fabuła, bohaterowie - mniejsza z nimi! To styl Pani Olgi, sprawia , że niektóre zdania brzmią jak małe dzieła sztuki. Wiele razy sama zatrzymywałam, się nad jednym akapitem i myślałam -O tak, idealnie napisane!


"Uważam mianowicie, że ludzka psychika powstała po to, żeby nas obronić przed zobaczeniem prawdy. Żeby nie pozwolić nam na ujrzenie mechanizmu wprost. Psychika to nasz system obronny - dba o to, żebyśmy nigdy nie pojęli tego, co nas otacza. Zajmuje się głównie filtrowaniem informacji, mimo że możliwości naszego mózgu są ogromne. Bo nie dałoby się unieść tej wiedzy. Każda najmniejsza cząstka świata składa się bowiem z cierpienia."





        Thriller moralny z kryminalną zagadką - tak opisywana jest powieść Tokarczuk i jako, że pierwszy raz spotkałam się z podobnym określeniem, pozwolę sobie przytoczyć wyjaśnienie samej autorki : główna bohaterka zadaje sobie pytanie: jak się ma zachować jednostka wobec prawa, które jest nieetyczne? Staje się ona świadkiem porażającego okrucieństwa i przemocy i zanim zacznie szukać własnych rozwiązań, próbuje wszelkich dostępnych legalnych dróg interwencji. Zachowuje się jak praworządna obywatelka troszcząca się o dobro wspólnoty, nie daje to jednak żadnego efektu. Urzędnicy i policjanci zbywają ją także dlatego, że jest tylko schorowaną starszą panią, ekscentryczką, miłośniczką astrologii i nie stoi za nią żadna siła


       Nasza historia zaczyna się od zbrodni, w zapomnianej przez Boga i ludzi części Kotliny Kłodzkiej, odnaleziono zwłoki. Należą one do Wielkiej Stopy- kłusownika nazywanego tak przez naszą bohaterkę, która na temat imion na swoją własną teorię.


"Cóż za strata inwencji- oficjalne imiona i nazwiska. Nigdy nikt ich nie pamięta, są tak oderwane od osoby i banalne, że w niczym jej nie przypominają. Na dodatek każda generacja ma swoje mody i nagle wszyscy nazywają się Małgorzata, Patryk, albo - nie daj Boże- Janina. Dlatego staram się nigdy nie używać imiona i nazwisk, lecz raczej określeń, które przychodzą do głowy samoistnie, gdy patrzymy na kogoś po raz pierwszy. (...) Uważam, że każdy z nas widzi innego Człowieka w swój własny sposób, wiec ma prawo nadać mu takie imię, jakie uważa za stosowne"

         Jest więc ciało, bez wątpienia martwe, jest dom Wielkiej Stopy w którym jak się okazuje jego martwe ciało nie jest jedynym truchłem. Wszędzie bowiem walają się szczątki upolowanych zwierząt, ot tu główka tam raciczki, niczym makabryczne części wystroju chatki. 


"Wtedy na parapecie okna, na blaszanej tacy, zobaczyłam coś, co mój mózg rozpoznał dopiero po dłuższej chwili, tak się przed tym wzbraniał : była to równo ucięta sarnia głowa. Obok niej leżały cztery nóżki. Wpółotwarte oczy musiały czujnie śledzić nasze zabiegi"

       Jak się okazuję przyczyną śmierci jest kość, która stanęła w gardle kłusownikowi, kiedy spożywał jedną z upolowanych zdobyczy. Czyżby więc role się odmieniły? Czy to możliwe, aby kłusownik tym razem stał się ofiarą? Jeśli tak to czyją? Jedyne tajemnicze ślady znajdujące się wokół jego chaty to ... odciski sarnich racic. 


"Co to za świat? Czyjeś ciało przerobione na buty, na pulpety, na parówki, na dywan przed łóżkiem, wywar z czyichś kości do picia... Buty, kanapy, torba na ramię z czyjegoś brzucha, grzanie się cudzym futrem, zjadanie czyjegoś ciała, krojenie go na kawałki i smażenie w oleju... Czy to możliwe, że naprawdę dzieje się ta makabra, to wielkie zabijanie, okrutne, beznamiętne, mechaniczne, bez żadnych wyrzutów sumienia, bez najmniejszej refleksji [...]"

        W książce mamy narracje pierwszoosobową w wykonaniu Janiny Duszejko, która po kolei prowadzi nas w głąb Kotliny Kłodzkiej i kolejnych zbrodni, których ofiarą padają miejscowi myśliwi. Wokół miejsc zbrodni, tajemnice i pytania mnożą się niczym ślady zwierząt, które bez wyjątku okraszają nowe zbrodnie. Pani Janina ma swoją własną teorię, uważa że to zwierzęta podjęły się swojej własnej vendetty przeciwko ludziom, którzy je bestialsko mordują. Postępuje jak na porządnego obywatela przystało i kieruje swoje podejrzenia do władz, pisze listy do komendy policji,odwiedza ich, lecz zawsze kończy się to zbagatelizowaniem "szurniętej starszej pani". Czy staruszka ma rację? Jeśli nie zwierzęta, to kto zabija myśliwych?

"Ciężko się rozmawia z niektórymi osobami, najczęściej męskimi. Mam pewną Teorię na ten temat. Wielu mężczyzn z wiekiem zapada na autyzm testosteronowy, który przejawia się w powolnym zaniku inteligencji społecznej i umiejętności międzyludzkiej komunikacji, a także upośledza formułowanie myśli. Zaatakowany tą Dolegliwością Człowiek staje się milczący i wydaje się pogrążony w rozmyślaniach. Bardziej interesują go różne Narzędzia i maszynerie. Pociągają go druga wojna światowa i biografie znanych ludzi, najczęściej polityków i złoczyńców. Prawie zupełnie zanika jego zdolność do czytania powieści, autyzm testosteronowy zaburza psychologiczne rozumienie postaci."


BOHATEROWIE: 

          Janina Duszejko ma około 60 lat, mieszka samotnie w domu na pustkowiu, jedynymi jej przyjaciółmi są zwierzęta - psy, sarny, dziki. Świetnie skonstruowana postać, poznajemy jej życie samotnika na odludziu. Jej małe dziwactwa i rytuały, ale przede wszystkim ogromną miłość i szacunek do natury. Historia opisana w książce to jej wielka walka z systemem, który ją ignoruje, walka o tych którzy nie mają głosu aby wypowiedzieć swoje zdanie- zwierzęta. Pokazuje nam jak można żyć z naszymi mniejszymi braćmi w zgodzie i harmonii . Czuje ona ogromny gniew i niesprawiedliwość, nienawidzi ludzi, którzy w bezsensowny i bezduszny sposób mordują zwierzęta dla własnej przyjemność, przykrywając to etykietą polowań . Nawet miejscowy proboszcz błogosławi w kościele myśliwych (sam również zalicza się do tego grona), a troskę o innych kwituje dość dosadnie.


"-Nie wolno traktować zwierząt jak ludzi. To grzech, to ludzka pycha(...)
-Niech ksiądz mi powie, co ja mam robić. Może ksiądz wie?
-Modlić się - odpowiedział.
-Za nie? 
-Za siebie. Zwierzęta nie mają duszy, nie są nieśmiertelne. Nie będą zbawione. Niech się modli za siebie."



       Jest jeszcze jedna dość istotna cecha naszej bohaterki. Interesuje się astrologią, jak możecie się domyślić nie dodaje jej to wiarygodności w jej walce przeciwko systemowi. Ja szczerze mówiąc, czasem omijałam fragmenty o wpływach planet na nasze życie, gdyż nadzwyczajnie w świecie mało mnie to interesuje. To tak jak wtedy, kiedy mój chłopak opowiada mi o autach, jasne rozumiem temat, ale nie zawsze dokładnie słucham ;) 


"Sytuacja ta powoduje, że mam, jak sądzę, syndrom Leniwej Wenus. Tak właśnie nazwałam tę Prawidłowość. Mamy wtedy do czynienia z Człowiekiem, który dostał od losu sporo, ale zupełnie nie wykorzystał swojego potencjału. Jest inteligentny i bystry, ale nie przykłada się porządnie do nauki i wykorzystuje inteligencję raczej do grania w karty i stawiania pasjansów. Ma urodę ciała, ale niszczy ją zaniedbaniem, podtruwaniem się używkami, ignorowaniem lekarzy i dentystów. Taka Wenus to dziwny rodzaj lenistwa — okazje w życiu przechodzą koło nosa, bo się zaspało, bo nie chciało się pójść, bo się spóźniło, bo się zaniedbało. To skłonność do sybarytyzmu, życia w lekkim półśnie, rozpraszanie się na drobne przyjemności, niechęć do wysiłku i zupełny brak skłonności do rywalizacji. Długie poranki, nie otwarte listy, odłożone na później sprawy, zaniechane projekty. Niechęć do każdej władzy i do podporządkowania się, milczące, leniwe chodzenie własnymi drogami. Można powiedzieć, że z takich ludzi nie ma pożytku.

      Mamy również całą masę postaci drugoplanowych, nie widzę jednak sensu ich opisywać, zostawię tę przyjemność Wam jeśli zdecydujecie się przeczytać " Prowadź swój pług przez kości umarłych".  Chciałabym jednak wspomnieć o jednym bardzo ważnym bohaterze, o naturze, o faunie i florze Kotliny Kłodzkiej. W tej książce natura żyje, walczy i próbuje pokazać jak bardzo jest ważna. 


"Wracałam okrężną drogą, było już dobrze po południu. Wtedy na skraju lasu zobaczyłam białe lisy, dwa. Szły powoli, jeden za drugim. Ich biel na tle zielonej łąki była nie z tego świata. Wyglądały jak służba dyplomatyczna z Królestwa Zwierząt, która przybyła tu na rozpatrzenie sprawy."

KSIĄŻKĘ POLECAM JEŚLI:

+ lubisz piękny język
+nie przeszkadza Ci wolne tempo w, którym rozgyrwa się akcja

+lubisz astrologię

+kochasz zwierzęta i naturę



KSIĄŻKI NIE POLECAM JEŚLI:


- nudzą Cię książki w których nie ma porywającej akcji

-samotna stara kobieta, to nie Twój ulubiony rodzaj bohatera

-oczekujesz rasowego thrillera czy kryminału, od którego nie będziesz mógł się oderwać- to książka przy której trzeba się skupić

OCENA:
✩ ✩ ✩ ★      ★ ★
7/10 

OCENA KSIĄŻKOWEJ SROKI:


         Posiadam nowe wydanie, z głową ludzko-nieludzkiego wilka. Jest dość przerażająca, ale ma w sobie coś co idealnie pasuje do klimatu książki. Poza tym zaopatrzona jest w przepiękne  (!!!) zdjęcia z filmu. 





           Ci którzy szukają mrożącego krew w żyłach thrillera mogą się rozczarować, nie ma tu również szybkiej akcji , to książka która momentami wręcz ciągnie się w ślimaczym tempie, co po części tworzy jednak ten ciężki i gęsty jak smoła klimat.  To nie jest też rasowy kryminał, jest zbrodnia, jest tajemnica, dla mnie jednak to była głównie historia o walce. O walce samotnej jednostki z systemem, z wiarą i zabobonami. O walce o tych, którzy sami walczyć nie mogą, a giną podczas bezmyślnych rozrywek , równie bezmyślnych ludzi. Olga Tokarczuk nabrała mnie, i zaskoczyła zakończeniem, jednak nie będę zdradzać czemu ;)  Do mnie ta książka trafiła, chociaż przyznaję, że momentami czytało mi się ciężko i przez brak akcji nie ciągnęło mnie, żeby do niej wracać. Dała mi jednak to czego się po niej spodziewałam, piękny język i mnóstwo przemyśleń. 

Dajcie znać czy mieliście już do czynienia z twórczością Olgi Tokarczuk? Przypadła Wam do gustu? A może to nie Wasz rodzaj literatury?

Alámenë,

Bestia 


P.S. Specjalne podziękowania dla modela Bolka, który tak ładnie pozował do zdjęcia z książką, poniekąd reprezentując bohaterów książki :) 

00:41

ZAWÓD: WIEDŹMA - OLGA GROMYKO

ZAWÓD: WIEDŹMA - OLGA GROMYKO

"Nie, nie ma żadnej nadziei. Naprawi mnie tylko mogiła."

AUTOR:Olga Gromyko


TYTUŁ:Zawód: Wiedźma


CYKL:Wolha Redna


              Wolha Redna rządzi! Olga Gromyko stworzyła postać, którą bez zawahania umieszczam w moim top 10 ulubionych kobiecych postaci. 


"W końcu jestem osobą nieznaczną, niczym się niewyróżniającą, może oprócz rudozłocistych włosów i wrednego charakteru. Pierwsza z tych cech jest dziedziczna, druga - szczęśliwie nabyta."



               W.Redna ma ognisty (podobnie jak jej włosy) temperament, cięty język i cudowną wręcz łatwość wpadania we wszelkie tarapaty.
"Zawód: Wiedźma" to pierwszy tom cyklu o tej wyjątkowej czarownicy, z którą spędziłam pełen przygód i śmiechu czas i którą serdecznie Wam polecam!  Olga Gromyko serwuje nam świetną zabawę w słowiańskim klimacie.

"-Kobieta ma niewielki wybór: albo jest mężatką, albo panną lekkich obyczajów, albo czarodziejką. Pierwsze dwa zawody mnie nie przekonują.

-O mężczyznach można powiedzieć to samo. Albo jesteś mężem, albo klientem, albo magiem.

-Mylisz się. Żony zależą od mężów, prostytutki od klientów. Tylko magiczka może się roześmiać mężczyźnie w twarz i powiedzieć "To spróbuj mnie zmusić!"."


FABUŁA:


              Najpierw małe sprostowanie, gdyż ową książkę spotkamy w dwóch wydaniach. Ja posiadam starsze wydanie Fabryki Słów, gdzie pierwszy tom podzielony jest na dwie części i szczerze nie wiem jak wygląda to w nowym jednotomowym wydaniu wydawnictwa Papierowy Księżyc. O ile faktycznie książka spokojnie zmieściła by się w jednym tomie, to rozumiem podzielenie jej na dwie części, gdyż są to dwie osobne przygody Wolhy i jej przyjaciół. 
             Nasza ognistowłosa bohaterka ma osiemnaście lat i  jest adeptką Stramińskiej Wyższej Szkoły Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa, gdzie wszystkie dziewczęta uczą się jak leczyć rany i wróżyć. Stop! Napisałam wszystkie? Jeśli w tej książce robią coś wszyscy, możecie być pewni, że Wolha robi coś zupełnie innego 😀 Otóż Wolha jako jedyna kobieta na wydziale uczy się, żeby zostać bakałarzem magii praktycznej, i jest w tym piekielnie dobra.  Dlatego zostaje jej powierzona misja, której nie podołali jej znacznie bardziej doświadczeni poprzednicy. W niedalekiej Dogewie giną ludzie, w tym przybywający na pomoc magowie, a gdzie mag nie może tam... magiczkę pośle. Zadanie jest proste - dowiedzieć się co takiego stoi za tajemniczymi mordami, i pomóc pozbyć się potwora. Dogewę wyróżnia  jednak jeszcze jeden fakt, mianowicie jej mieszkańcy to wampiry. 
Czy więc, aby na pewno grasuje tam potwór, a może to mroczne i krwiożercze natury mieszkańców dają o sobie znać?
      Tak właśnie rozpoczyna się pierwsza z przygód Wolhy, zdradzę jedynie, że drugiej części do zacnego już grona czarownicy i wampira dołącza troll, z taką ekipą każda przygoda jest niezapomniana!





BOHATEROWIE:



        Kocham Wohlę :) Bohaterowie i poczucie humoru to według mnie najmocniejsze strony tej książki.  

"Podczas nauki w Wyższej Szkole Czarodziejów, Pytii i Zielarek adeptka Wolha wykazała się... Wiem. Bardzo źle. Niesystematyczna, niecierpliwa, porywcza... Znajoma piosenka. ... Ma skłonności do złośliwych dowcipów, których ofiarami prócz wychowanków padają także wykładowcy....
(...) Posiada rzadki talent do magii praktycznej i teoretycznej, bardzo rozwiniętą intuicję, szybko przystosowuje się do niestandardowych sytuacji...Ha, może jeszcze jest dla mnie nadzieja?... "

Wolha Redna - z tą czarownicą nie można się nudzić. Olga Gromyko stworzyła przezabawną postać, która zawsze mówi co myśli, a robi zanim pomyśli i przy tym jest mądra i sprytna. Oby więcej takich bohaterek.

Arr’akktur tor Ordwist Sz’eonell czyli w skócie Len- kim byłaby główna bohaterka, gdyby nie miała u boku mężczyzny? Ale cóż to jest za mężczyzna! 😍

"Uśmiech władcy działał na kobiety tak samo, jak obuch topora rzeźnickiego na krowy."

Władca Dogewy to nie tylko przystojny białowłosy wampir, ale i tajemnicza i intrygująca postać. Przy okazji jedyna, która potrafi sprawić, że Wolha zapomina języka w gębie. Czuję, że Len jeszcze niejednym mnie zaskoczy w kolejnych tomach i już nie mogę się tego doczekać. 


"Dziewczynki, dziewczyny, kobiety, staruchy i starożytne ruiny słały wampirowi całusy i zarzucały go bukietami późnych astrów i wyciągniętymi z warkoczy wstążkami. Uległam powszechnemu szaleństwu i rzuciłam w Lena ogryzkiem pasztecika, który trafił akurat do środka trąbki"

Wal-  jest mądra czarownica , jest potężny wampir, do kompletu brakuje jedynie nieokrzesanego trolla, i voila ekipa do zadań specjalnych gotowa. Wal jest najemnikiem, który bije się i wykonuje zlecenia za pieniądze, a przy okazji klnie w dźwięcznie brzmiącym języku trollów. Idealny partner zbrodni.


-Może dorzucę jeszcze kilka kładni i nie będziesz klął aż do końca podróży? -Niewykonalnych zleceń nie przyjmuję - z godnością odparł troll.





PLUSY:
+ humor! Jest lekki, zabawny i nie wymuszony 
+bohaterowie- których nie da się nie kochać💓
+słowiańska mitologia
+ dialogi 

MINUSY:
- akcja nie zawsze mnie wciągała, zdecydowanie bardziej wolałam bohaterów niż fabułę

OCENA:

✩ ✩ ✩ ★      ★ ★
+ 💓

7/10
(ale z wielkim serduchem, bo świetnie się bawiłam) 


OCENA KSIĄŻKOWEJ SROKI:

Oba wydania i te z Fabryki Słów i  te Papierowego Księżyca mi się podobają, mamy zadziornie spoglądającą na nas rudowłosą wiedźmę. Papierowy Księżyc ma w niedługim czasie wydać pakiet książek z Wolhą Redną, więc poczekam z kupnem dalszych tomów.



                    Podsumowując, nie jest łatwo napisać tego rodzaju fantastykę, z gatunku tych które w inteligentny sposób będą bawić czytelnika. Pani Oldze Gromyko udało się to jednak znakomicie. Humor w tej powieści jest rewelacyjny, jest zabawnie i z charakterem, nie musimy obawiać się żenujących żartów. Jest lekko, śmiesznie i wyraziście.
Dialogi nie są wymuszone, a momentami riposty Wolhy ma się ochotę oprawić w ramkę. 
Fabuła nie była dla mnie porywająca, za to moja miłość do całej trójki bohaterów ogromna i dozgonna! Ta historia jest prosta, ja jestem wielkim fanem plot twistów, tajemnic i intryg, tu ich zbyt wiele nie uraczycie. Wątek miłosny w książce jest, choć nie do końca. Jest to bardziej relacja oparta na przyjaźni, ale każdy przeczuwa, że na tym nie może się skończyć 😏Nie liczcie na miłosne uniesienia i romantyczne chwile. Relacja Lena i Wolhy  to w dużej mierze cięte dialogi, przy których nie raz będziecie pękać ze śmiechu. Autorka bawiła się również wierzeniami o magicznych istotach i razem z Wolhą będziemy mieli okazję przekonać się np. :
-czy czosnek działa na wampiry?
-czy wampir ma swoje odbicie w lustrze?
-czy wampiry potrafią przybrać postać nietoperza?
i wiele, wiele innych. Na samo wspomnienie tego jak Wolha owe mity testowała uśmiecham się do siebie 😃
         Jeśli, więc macie ochotę na porządną dawkę dobrego humoru w doborowym towarzystwie, to zapraszam Was do zapoznania się z przygodami W.Rednej, ja bawiłam się wyśmienicie!

        Czytaliście już coś z przygód Wolhy? A może za Wami już inne pozycje Olgi Gromyko? Jestem ciekawa jakie książki Was rozbawiły? Koniecznie polecajcie tytuły w komentarzach!

Ach i przypominam, że na moim instragramie możecie wygrać "Harry Potter and the Philisopher's Stone", rozdanie kończy się już jutro !

         Na koniec ostatni cytat:


"Kryna skinęła pokrzepiająco i znikła w kuchni, zostawiwszy mnie sam na sam z moim mózgiem, czyli praktycznie w samotności."

Alámenë,

Bestia 

14:20

HARRY POTTER IN CONCERT - RECENZJA Z WYDARZENIA

HARRY POTTER IN CONCERT - RECENZJA Z WYDARZENIA

HARRY POTTER AND THE PHILOSOPHER'S STONE IN  CONCERT




Hej książkoholicy!

        Ostatnio miałam przyjemność uczestniczyć w spełnieniu moich dziecięcych marzeń potterhead'a i być na koncercie muzyki z pierwszej części filmu o Harrym Potterze. Postaram się jak najlepiej opisać Wam moje wrażenia po koncercie we Wrocławiu.

         O wydarzeniu dowiedziałam się już jakiś czas temu. Jako, że pracuje w Czechach zanim pierwsze newsy pojawiły się w Polsce poważnie rozważałam wyjazd na koncert do Pragi. Szybko jednak wydarzenie dotarło do naszego kraju i od razu zakupiłam bilety. Moja przyjaciółka jakiś czas temu przeniosła się do Wrocławia, a data koncertu w miarę porywała się z datą moich urodzin, postanowiłam sprawić sobie mały prezent ode mnie dla mnie ;) W końcu zasłużyłam ! ^^



          MIEJSCE

       Hala Stulecia we Wrocławiu swoje najlepsze czasy ma już za sobą ;) Filharmonią też nie jest, żeby odbiór muzyki na żywo był jej przeznaczeniem. Sporym minusem były dla mnie siedzenia, które okazały się drewnianymi krzesełkami (pod koniec filmu szło to odczuć na tylnej części ciała) i brak miejsca żeby wygodnie ułożyć nogi. Nagłośnienie było ok, i chociaż były momenty kiedy film i muzyka świetnie współgrały to nie miałam gęsiej skórki z wrażenia. Dialogi z filmu często odbijały się pogłosem po w sporo mierze pustej hali. 



ORKIESTRA 

      Bilet kupiłam na koncert Narodowej Czeskiej Orkiestry Symfonicznej, zagrała Simfonietta Cracovia (o tej zmianie jeszcze napisze przy okazji oceny organizacji).  Powiem, szczerze że krakowska orkiestra naprawdę dała radę, i chwała im za to bo, zmyli nieco rozczarowanie jakim są organizatorzy. Dali czadu, było magicznie, a sam koncert był wyśmienity. Nie żałuję, że byłam - moje serce potterheada było wniebowzięte. Choć nagłośnienie nie pomagało orkiestrze i czasem czułam jakbym po prostu oglądała film z najlepszą jakością dźwięku, a nie na żywo. Jednak były momenty kiedy słychać było instrumenty i chór. Moim zdaniem potencjał orkiestry nie był wykorzystany, bywałam na koncertach muzyki filmowej gdzie ciarki przechodziły po plecach, i odczuwałam wszystko każdym zmysłem, tu było dobrze, ale mogło być znacznie lepiej. Końcowe owacje na stojąco dla Simfonietty Cracovii były jak najbardziej zasłużone.



CENA


Ceny biletów, które zaczynały się od 90 zł nie były wielkim zaskoczeniem, w końcu grać miała prestiżowa Narodowa Czeska Orkiestra Symfoniczna. Jednak na wydarzenie jakie zaserwowało nam JVS  cena była według mnie wygórowana.



ORGANIZACJA

   Jeśli chcecie wiedzieć jak nie robić imprez, albo jak zepsuć wydarzenie, które ma tak wielki potencjał jak Harry Potter in the concert, i jak nie traktować klientów to śmiało możecie zapytać JVS. JVS TO MUGOLE.

       Uwielbiam orkiestry symfoniczne na żywo, kocham muzykę filmową (polecam wam FMF w Krakowie - FMF na FB jeśli chcecie zobaczyć jak robi się koncerty muzyki filmowej na najwyższym poziomie), ale przede wszystkim kocham Harry'ego więc jedyne czego oczekiwałam to magiczne muzyczne i wizualne przeżycie. Czy je dostałam? Tak, ale... jest ale i to ogromne ale, którym są organizatorzy :(


      Zacznijmy od początku- w dzień koncertu weszłam z ciekawości na stronę wydarzenia na FB i tam czekało mnie pierwsze zaskoczenie, nie będzie grać Narodowa Czeska Orkiestra Symfoniczna na którą kupiłam bilet, a Sinfonietta Cracovia. Zlał mnie zimny pot, myślę może przegapiłam gdzieś tą informację, sprawdzam maile, smsy- NIC. Wyobraźcie sobie, że organizatorzy stwierdzili, iż powiadomią to tej "drobnej" zmianie w ... POŚCIE NA FACEBOOKU. Swoją drogą ten post brzmiał "Szanowni Państwo, przypominamy, że muzykę do filmu Harry Potter i Kamień Filozoficzny na żywo wykona Sinfonietta Cracovia, nie Czeska Narodowa Orkiestra Symfoniczna. Zmiana została wprowadzona kilka tygodniu temu, przepraszamy jesli ktoś nie został poinformowany. "- otóż poinformowany nie został nikt, organizatorzy uznali, że zmiana nazwy w opisie wydarzenia wystarczy. Poczułam się naprawdę oszukana.

       Taka orkiestra jak Narodowa Czeska Orkiestra Symfoniczna to prawdziwa perła wśród orkiestr, ale też orkiestra, która latami pracowała na prestiż i cena biletu od 90 zł w wzwyż nie dziwi. Ceny biletów na koncert krakowskiej orkiestry (w filharmonii, gdzie siedzę w wygodnym fotelu, a nie drewnianym krzesełku) są kilka razy tańsze.
        Postawa organizatorów którzy nie poczuli się do odpowiedzialności powiadomić o zmianie wykonawcy jest karygodna, ale i tak poszłam, usiadłam na twardym krzesełku i postanowiłam ponieść się historii i muzyce, i udało się.



PODSUMOWANIE


Nie zrozumcie mnie źle, bawiłam się dobrze i nie żałuję że na koncert się wybrałam. Nie potrafię jednak zrozumieć jak mając w rękach takie wydarzenie jak to nie dodać mu więcej magii, to miało tak ogromny potencjał, bilet kosztował całkiem sporo, a organizatorzy dali nam o klasę niższą orkiestrę, twarde krzesełka, średniej jakości nagłośnienie i zero magii od siebie.  Dużo bardziej polecam Wam FMF w Krakowie o którym już wspominałam, tam za kilka razy mniejszą cenę dostaniecie coś czego nigdy nie zapomnicie, jest muzyka od której trzęsie się hala i Wasze wniebowzięte serca. Są ekrany, które pokazują Wam nie tylko film, ale i zbliżenia na muzyków, są efekty wizualne, dostajecie poprostu audiowizualny majsterszytk i koncert, który odczywacie wszystkim zmysłami.  Tu jedynie orkiestra dała radę, organizatorzy zadwiedli na całej linii.


A wy wybraliście się na koncert? A może macie ochotę na kolejną cześć?



Alámenë,

Bestia 

Zdjęcia pochodzą ze strony : http://wroclaw.dlastudenta.pl/muzyka/koncert/Harry_Potter_i_Kamien_Filozoficzny_In_Concert,161495.htmlja swoich zrobiłam niestety za mało i gorszej jakości ;)

17:33

ZAKAZANE ŻYCZENIE - JESSICA KHOURY

ZAKAZANE ŻYCZENIE - JESSICA KHOURY
Nie można wybrać swojego losu, ale można wybrać, kim staniemy się za jego sprawą.”

 






Tytuł: Zakazane życzenie



Autor: Jessica Khoury



Wydawnictwo : SQN


      Muszę przyznać, że panująca ostatnio moda na retelling bardzo cieszy moje serce wychowane na baśniach, w tym tych tysiąca i jeden nocy. „Zakazane życzenie” gorąco polecam, Jessica Khoury ma naprawdę niesamowity dar opowiadania i czytając książkę przeżyłam cudowną przygodę. Zachęcam Was, żebyście podali autorce dłoń,




usiedli wygodnie obok niej na latającym dywanie i pozwolili, aby opowiedziała Wam tę historię. Zanim się obejrzycie wpadniecie w wir magicznej przygody wśród piasków pustyni.

FABUŁA:

Jessica Khoury zaprasza nas do świata zakazanego życzenia, pustynnego krajobrazu Parthenii, gdzie w powietrzu ciągle wibruje magia, a ludzie i dżiny żyją skłóceni od 500 lat. Musicie wiedzieć, że autorka stworzyła świat dżinów który rządzi się swoimi prawami, a czuwa nad nimi potężny i przebiegły król Nardukha. Pierwsze i najważniejsze prawo dżinów zabrania im kochania, czy nawet przyjaźni z człowiekiem.

„Poera mówi też: biada temu, kogo złączyła przyjaźń z duchem lampy, albowiem zaprawdę samej śmierci uścinął dłoń”

           Cóż chyba już domyślacie się, że któryś z naszych bohaterów będzie miał z tym właśnie prawem nie lada problem 😉Historię poznajemy z perspektywy Zahary która jest ... dżinem! I to nie byle jakim, a jednym z nielicznych szitanów, dżinów które władają potężna mocą kilku żywiołów.  Owe pół wieku przed rozpoczęciem się tej historii Zahara zaprzyjaźniła się z ludzką królową Roszaną, łamiąc w ten sposób wspomniane wcześniej pierwsze prawo dżinów. Przyjaciółki miały wspólny cel i marzenie,  postanowiły ramię w ramię pogodzić swoje zwaśnione ludy. Ich plan zostaje sprytnie zniweczony przez Nardukhę i wszystko kończy się tragicznie : przelewem krwi, zniszczeniem królestwa, a w konsekwencji zamiast polepszenia stosunków pomiędzy dżinami i ludźmi urazy i waśnie jedynie się pogłębiają. Zahara za karę zostaje zmuszona przez króla dżinów do popełnienia potwornej zbrodni, która na zawsze odbija na niej piętno, po czym uwięziona w swojej lampie w ruinach miasta. Czeka tam 500 lat na to by ktoś ją odnalazł.
            Nasza historia rozpoczyna się kiedy nie kto inny jak Aladyn znajduje lampę w ruinach zakopanej przez piasek i zapomnianej Neruby- królestwa Roszany.  

„Silny i młody przedstawiciel starożytnego ludu Amulenów, może mieć siedemnaście – osiemnaście wiosen. Człowiek z krwi i kości, smukły i dobrze zbudowany. Oto młodzieniec, który by przeżyć, okradał sprzedawców owoców i poganiaczy wielbłądów, a czasem jadł to , co znalazł w rynsztoku. Chłopak, który wie , że każdy kolejny dzień to nie dar, lecz nagroda, o którą trzeba się postarać.
-Jesteś... Jesteś... – nie może wydukać.
No, powiedz to chłopcze. Demonem ognia. Potworem z dymu. Pustynnym diabłem. Służebinicą Nardukhi, córą Ambadii, bezimienną, pozbawioną twarzy i wszechpotężną. Niewolnicą lampy. Dżinem.
-... dziewczyną! „

        Aladyn mimo młodego wieku ma już swoje zatargi z pewnym potężnym wezyrem i jego synem, a biedny lud Parthenii cierpi na ulicach miasta rządzonego przez nieudolnego sułtana. Rebelia przeciw władcy zaczyna się rodzić podsycana przez potomkinie Roszany- waleczną księżniczkę Kaspidę. Więc trzy życzenia, które może zaoferować chłopcu Zahara są mu jak najbardziej na rękę. Jednak trzeba pamiętać, że dżiny to potężne demony, a każde życzenie ma swoją cenę. Zahara dostała już swoją srogą nauczkę, że nie warto przyjaźnić się z ludźmi, a w dodatku dostaję propozycję od Nardukhi - jeśli wypełni powierzone jej zadanie zostanie spełnione jej największe marzenie – odzyska wolność. Zahara wymyśla więc sposób jak wykorzystać Aladyna i nagiąć jego życzenia do jej własnych planów. Wszystko jednak komplikuje uczucie rodzące się pomiędzy tą wyjątkową dwójką, czy Zaharze uda się odzyskać wolność, czy odważy się znów zaryzykować życie niewinnych osób dla uczucia które połączyło ją z Aladynem? I czym jest owo zakazane życzenie i jakie są jego konsekwencje? O tym wszystkim dowiecie się jeśli pozwolicie, żeby bohaterowie Zakazanego życzenia opowiedzieli wam swoją historię.





BOHATEROWIE:

Zahara –  ileż to razy w naszym życiu podążaliśmy za głosem serca, tylko po to żeby później cierpieć, zastanawialiśmy się czy było warto, i obiecywaliśmy sobie że nigdy nie powtórzmy tego błędu? Zahara bardzo dobrze zna ten problem. Opowiada nam swoją historię, a wraz z rozwojem wydarzeń, poznajemy naszą bohaterkę i zaczynamy rozumieć jej dylematy. Z jednej strony odebrała bardzo srogą nauczkę za przeciwstawienie się Nardukhce i przyjaźń z człowiekiem, z drugiej zaś zakochuje się i mimo wszelkich przeciwności chce walczyć o swoją miłość. Nawet kiedy postępuje egoistycznie i podstępnie wykorzystując życzenie Aladyna, doskonale ją rozumiałam. W końcu jednak wszystko zmierza do kluczowego momentu i najcięższego z wyborów, czy Zahara wybierze wolność czy miłość? 
  
Aladyn- nasz książę złodziei jest postacią której nie da się nie lubić. Jest uroczy i nie brak mu odwagi. W jego sercu płonie żądza zemsty za to co spotkało jego bliskich, ale zawsze zostaje zgaszona przez dobroć bohatera. Czujemy wraz z nim odpowiedzialność jaka spoczywa na jego barkach, a której nie chce stawić czoła. Rozumiałam jego motywy oraz to dlaczego Zahara obdarzyła go uczuciem. Komu nie zmiękłoby serce dla uroczego i odważnego bad boya z bursztynowymi oczami? ^^

Kaspida- ta dziewczyna to petarda i szczerze muszę przyznać, że to chyba moja ulubiona postać. Odważna księżniczka, walcząca o swoje dziedzictwo do tronu w świecie rządzonym przez mężczyzn. W dodatku otoczona kordonem strażniczek z której każda specjalizuje się w czymś innym, są jadowite węże , magiczne proszki i zabójcze sztuki walki. Z księżniczką i jej przybocznymi czeka nas jazda bez trzymanki. Z chęcią przeczytałabym książkę o jej historii. Kaspida sprytnie zostaje wpleciona w intrygę Zahary i Aladyna, którzy wystawią jej lojalność i mądrość  na nie lada próbę. 




PLUSY:
+ przepięknie opowiedziana historia, miałam wrażenie, że autorka jak za pomocą czarodziejskiej różdżki robi z moją wyobraźnią co jej się podoba, a ja pozwoliłam jej na to i przepadłam w tym świecie 
+polecam fanom baśni tysiąca i jeden nocy


MINUSY:
-właściwie choć nie jest to wiekopomne dzieło literatury ta książka dała mi to czego oczekiwałam, dobrą zabawę. Jeśli jednak nie lubicie baśni, i klimatu tysiąca i jednej nocy ta książka może nie przypaść Wam do gustu

OCENA:

✩ ✩ ✩ ★      ★ ★

7/10


OCENA KSIĄŻKOWEJ SROKI:


Chyba nie muszę nic pisać. Książka jest wydana bajecznie! Moje serce książkowej sroki jest zachwycone 💓


Podsumowując książkę pochłonęłam w jeden dzień po części dlatego, że byłam chora i kiedy już nie miałam sił śledzić literek puszczałam audiobooka. To była czysta przyjemność zamknąć oczy i słuchać,  przeżyć przygodę z Aladynem i Zaharą. Świat jest spójny, a opisy barwne i żywe, z wielkim smutkiem opuszczałam pustynny krajobraz Parthenii. Ciekawym zabiegiem było przytaczanie co kilka rozdziałów fragmentów „Pieśni o upadku Roszany”, które są swoistymi kronikami, i przedstawiają historię jaką znali ludzie. Autorka z biegiem wydarzeń pozwala nam samym odkryć prawdę. Za to pod koniec serwuje nam jazdę bez trzymanki z wyśmienitym finałem!
Polecam Wam "Zakazne życzenie" jako dziewczynka marzyłam o włosach Jasminy i przejażdżce z księciem złodziei na czarodziejskim dywanie, dzięki Jessice Khoury udało mi się choć trochę przybliżyć do marzeń 😍

A jak wy oceniacie "Zakazane życzenie"?



Alámenë,

Bestia 



Copyright © 2016 Book Beast , Blogger