09:33
22:20
PROWADŹ SWÓJ PŁUG PRZEZ KOŚCI UMARŁYCH- OLGA TOKARCZUK
"Tego najbardziej nie lubię u ludzi - zimnej ironii. To bardzo tchórzliwa postawa; wszystko można obśmiać, poniżyć, w nic się nigdy nie zaangażować, z niczym nie poczuć się związanym. Być jak impotent, który sam nigdy nie zażyje rozkoszy, ale zrobi wszystko, by obrzydzić ją innym. Zimna ironia to podstawowy oręż Urizena. Uzbrojenie niemocy. Mają przy tym ironiści zawsze jakiś światopogląd, który obnoszą tryumfalnie, choć jak im się zacznie wiercić dziurę w brzuchu i dopytywać o szczegóły, to się okaże, że składają się nań jakieś triwia i banalia. Nigdy bym się nie odważyła nazwać kogoś po prostu głupim.."
TYTUŁ:
PROWADŹ SWÓJ PŁUG PRZEZ KOŚCI UMARŁYCH
AUTOR:
OLGA TOKARCZUK
Olgi Tokarczuk przedstawiać nie trzeba. Muszę przyznać, że jestem zasypana przez nowości książkowe, a na mojej półce leżą jeszcze nie przeczytane skarby, które cierpliwie czekają na swoją kolej. Przyszła też pora na "Prowadź swój pług przez kości umarłych", który w skrócie nazywałam sobie "Pokotem" ;) W dużej mierze to właśnie, film który niedawno ukazał się w kinach zmotywował mnie do sięgnięcia po tę książkę, i bardzo się cieszę, że tak się stało.
FABUŁA:
Pisząc o tej książce mam ochotę po prostu powklejać wam masę cytatów, które zaznaczyłam, polecić Wam zaparzyć herbatę, kawę czy otworzyć wino i dać Wam chwilę, żeby się nimi delektować. Fabuła, bohaterowie - mniejsza z nimi! To styl Pani Olgi, sprawia , że niektóre zdania brzmią jak małe dzieła sztuki. Wiele razy sama zatrzymywałam, się nad jednym akapitem i myślałam -O tak, idealnie napisane!
"Uważam mianowicie, że ludzka psychika powstała po to, żeby nas obronić przed zobaczeniem prawdy. Żeby nie pozwolić nam na ujrzenie mechanizmu wprost. Psychika to nasz system obronny - dba o to, żebyśmy nigdy nie pojęli tego, co nas otacza. Zajmuje się głównie filtrowaniem informacji, mimo że możliwości naszego mózgu są ogromne. Bo nie dałoby się unieść tej wiedzy. Każda najmniejsza cząstka świata składa się bowiem z cierpienia."
Thriller moralny z kryminalną zagadką - tak opisywana jest powieść Tokarczuk i jako, że pierwszy raz spotkałam się z podobnym określeniem, pozwolę sobie przytoczyć wyjaśnienie samej autorki : główna bohaterka zadaje sobie pytanie: jak się ma zachować jednostka wobec prawa, które jest nieetyczne? Staje się ona świadkiem porażającego okrucieństwa i przemocy i zanim zacznie szukać własnych rozwiązań, próbuje wszelkich dostępnych legalnych dróg interwencji. Zachowuje się jak praworządna obywatelka troszcząca się o dobro wspólnoty, nie daje to jednak żadnego efektu. Urzędnicy i policjanci zbywają ją także dlatego, że jest tylko schorowaną starszą panią, ekscentryczką, miłośniczką astrologii i nie stoi za nią żadna siła.
Nasza historia zaczyna się od zbrodni, w zapomnianej przez Boga i ludzi części Kotliny Kłodzkiej, odnaleziono zwłoki. Należą one do Wielkiej Stopy- kłusownika nazywanego tak przez naszą bohaterkę, która na temat imion na swoją własną teorię.
"Cóż za strata inwencji- oficjalne imiona i nazwiska. Nigdy nikt ich nie pamięta, są tak oderwane od osoby i banalne, że w niczym jej nie przypominają. Na dodatek każda generacja ma swoje mody i nagle wszyscy nazywają się Małgorzata, Patryk, albo - nie daj Boże- Janina. Dlatego staram się nigdy nie używać imiona i nazwisk, lecz raczej określeń, które przychodzą do głowy samoistnie, gdy patrzymy na kogoś po raz pierwszy. (...) Uważam, że każdy z nas widzi innego Człowieka w swój własny sposób, wiec ma prawo nadać mu takie imię, jakie uważa za stosowne"
Jest więc ciało, bez wątpienia martwe, jest dom Wielkiej Stopy w którym jak się okazuje jego martwe ciało nie jest jedynym truchłem. Wszędzie bowiem walają się szczątki upolowanych zwierząt, ot tu główka tam raciczki, niczym makabryczne części wystroju chatki.
"Wtedy na parapecie okna, na blaszanej tacy, zobaczyłam coś, co mój mózg rozpoznał dopiero po dłuższej chwili, tak się przed tym wzbraniał : była to równo ucięta sarnia głowa. Obok niej leżały cztery nóżki. Wpółotwarte oczy musiały czujnie śledzić nasze zabiegi"
Jak się okazuję przyczyną śmierci jest kość, która stanęła w gardle kłusownikowi, kiedy spożywał jedną z upolowanych zdobyczy. Czyżby więc role się odmieniły? Czy to możliwe, aby kłusownik tym razem stał się ofiarą? Jeśli tak to czyją? Jedyne tajemnicze ślady znajdujące się wokół jego chaty to ... odciski sarnich racic.
"Co to za świat? Czyjeś ciało przerobione na buty, na pulpety, na parówki, na dywan przed łóżkiem, wywar z czyichś kości do picia... Buty, kanapy, torba na ramię z czyjegoś brzucha, grzanie się cudzym futrem, zjadanie czyjegoś ciała, krojenie go na kawałki i smażenie w oleju... Czy to możliwe, że naprawdę dzieje się ta makabra, to wielkie zabijanie, okrutne, beznamiętne, mechaniczne, bez żadnych wyrzutów sumienia, bez najmniejszej refleksji [...]"
W książce mamy narracje pierwszoosobową w wykonaniu Janiny Duszejko, która po kolei prowadzi nas w głąb Kotliny Kłodzkiej i kolejnych zbrodni, których ofiarą padają miejscowi myśliwi. Wokół miejsc zbrodni, tajemnice i pytania mnożą się niczym ślady zwierząt, które bez wyjątku okraszają nowe zbrodnie. Pani Janina ma swoją własną teorię, uważa że to zwierzęta podjęły się swojej własnej vendetty przeciwko ludziom, którzy je bestialsko mordują. Postępuje jak na porządnego obywatela przystało i kieruje swoje podejrzenia do władz, pisze listy do komendy policji,odwiedza ich, lecz zawsze kończy się to zbagatelizowaniem "szurniętej starszej pani". Czy staruszka ma rację? Jeśli nie zwierzęta, to kto zabija myśliwych?
"Ciężko się rozmawia z niektórymi osobami, najczęściej męskimi. Mam pewną Teorię na ten temat. Wielu mężczyzn z wiekiem zapada na autyzm testosteronowy, który przejawia się w powolnym zaniku inteligencji społecznej i umiejętności międzyludzkiej komunikacji, a także upośledza formułowanie myśli. Zaatakowany tą Dolegliwością Człowiek staje się milczący i wydaje się pogrążony w rozmyślaniach. Bardziej interesują go różne Narzędzia i maszynerie. Pociągają go druga wojna światowa i biografie znanych ludzi, najczęściej polityków i złoczyńców. Prawie zupełnie zanika jego zdolność do czytania powieści, autyzm testosteronowy zaburza psychologiczne rozumienie postaci."
BOHATEROWIE:
Janina Duszejko ma około 60 lat, mieszka samotnie w domu na pustkowiu, jedynymi jej przyjaciółmi są zwierzęta - psy, sarny, dziki. Świetnie skonstruowana postać, poznajemy jej życie samotnika na odludziu. Jej małe dziwactwa i rytuały, ale przede wszystkim ogromną miłość i szacunek do natury. Historia opisana w książce to jej wielka walka z systemem, który ją ignoruje, walka o tych którzy nie mają głosu aby wypowiedzieć swoje zdanie- zwierzęta. Pokazuje nam jak można żyć z naszymi mniejszymi braćmi w zgodzie i harmonii . Czuje ona ogromny gniew i niesprawiedliwość, nienawidzi ludzi, którzy w bezsensowny i bezduszny sposób mordują zwierzęta dla własnej przyjemność, przykrywając to etykietą polowań . Nawet miejscowy proboszcz błogosławi w kościele myśliwych (sam również zalicza się do tego grona), a troskę o innych kwituje dość dosadnie.
"-Nie wolno traktować zwierząt jak ludzi. To grzech, to ludzka pycha(...)
-Niech ksiądz mi powie, co ja mam robić. Może ksiądz wie?
-Modlić się - odpowiedział.
-Za nie?
-Za siebie. Zwierzęta nie mają duszy, nie są nieśmiertelne. Nie będą zbawione. Niech się modli za siebie."
"Sytuacja ta powoduje, że mam, jak sądzę, syndrom Leniwej Wenus. Tak właśnie nazwałam tę Prawidłowość. Mamy wtedy do czynienia z Człowiekiem, który dostał od losu sporo, ale zupełnie nie wykorzystał swojego potencjału. Jest inteligentny i bystry, ale nie przykłada się porządnie do nauki i wykorzystuje inteligencję raczej do grania w karty i stawiania pasjansów. Ma urodę ciała, ale niszczy ją zaniedbaniem, podtruwaniem się używkami, ignorowaniem lekarzy i dentystów. Taka Wenus to dziwny rodzaj lenistwa — okazje w życiu przechodzą koło nosa, bo się zaspało, bo nie chciało się pójść, bo się spóźniło, bo się zaniedbało. To skłonność do sybarytyzmu, życia w lekkim półśnie, rozpraszanie się na drobne przyjemności, niechęć do wysiłku i zupełny brak skłonności do rywalizacji. Długie poranki, nie otwarte listy, odłożone na później sprawy, zaniechane projekty. Niechęć do każdej władzy i do podporządkowania się, milczące, leniwe chodzenie własnymi drogami. Można powiedzieć, że z takich ludzi nie ma pożytku.
Mamy również całą masę postaci drugoplanowych, nie widzę jednak sensu ich opisywać, zostawię tę przyjemność Wam jeśli zdecydujecie się przeczytać " Prowadź swój pług przez kości umarłych". Chciałabym jednak wspomnieć o jednym bardzo ważnym bohaterze, o naturze, o faunie i florze Kotliny Kłodzkiej. W tej książce natura żyje, walczy i próbuje pokazać jak bardzo jest ważna.
"Wracałam okrężną drogą, było już dobrze po południu. Wtedy na skraju lasu zobaczyłam białe lisy, dwa. Szły powoli, jeden za drugim. Ich biel na tle zielonej łąki była nie z tego świata. Wyglądały jak służba dyplomatyczna z Królestwa Zwierząt, która przybyła tu na rozpatrzenie sprawy."
KSIĄŻKĘ POLECAM JEŚLI:
+ lubisz piękny język
+nie przeszkadza Ci wolne tempo w, którym rozgyrwa się akcja
+lubisz astrologię
+kochasz zwierzęta i naturę
KSIĄŻKI NIE POLECAM JEŚLI:
- nudzą Cię książki w których nie ma porywającej akcji
-samotna stara kobieta, to nie Twój ulubiony rodzaj bohatera
-oczekujesz rasowego thrillera czy kryminału, od którego nie będziesz mógł się oderwać- to książka przy której trzeba się skupić
OCENA:
✩ ✩ ✩ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★
7/10
OCENA KSIĄŻKOWEJ SROKI:
Posiadam nowe wydanie, z głową ludzko-nieludzkiego wilka. Jest dość przerażająca, ale ma w sobie coś co idealnie pasuje do klimatu książki. Poza tym zaopatrzona jest w przepiękne (!!!) zdjęcia z filmu.
Ci którzy szukają mrożącego krew w żyłach thrillera mogą się rozczarować, nie ma tu również szybkiej akcji , to książka która momentami wręcz ciągnie się w ślimaczym tempie, co po części tworzy jednak ten ciężki i gęsty jak smoła klimat. To nie jest też rasowy kryminał, jest zbrodnia, jest tajemnica, dla mnie jednak to była głównie historia o walce. O walce samotnej jednostki z systemem, z wiarą i zabobonami. O walce o tych, którzy sami walczyć nie mogą, a giną podczas bezmyślnych rozrywek , równie bezmyślnych ludzi. Olga Tokarczuk nabrała mnie, i zaskoczyła zakończeniem, jednak nie będę zdradzać czemu ;) Do mnie ta książka trafiła, chociaż przyznaję, że momentami czytało mi się ciężko i przez brak akcji nie ciągnęło mnie, żeby do niej wracać. Dała mi jednak to czego się po niej spodziewałam, piękny język i mnóstwo przemyśleń.
Dajcie znać czy mieliście już do czynienia z twórczością Olgi Tokarczuk? Przypadła Wam do gustu? A może to nie Wasz rodzaj literatury?
Alámenë,
Bestia
P.S. Specjalne podziękowania dla modela Bolka, który tak ładnie pozował do zdjęcia z książką, poniekąd reprezentując bohaterów książki :)
00:41
ZAWÓD: WIEDŹMA - OLGA GROMYKO
"Nie, nie ma żadnej nadziei. Naprawi mnie tylko mogiła."
AUTOR:Olga Gromyko
TYTUŁ:Zawód: Wiedźma
CYKL:Wolha Redna
Wolha Redna rządzi! Olga Gromyko stworzyła postać, którą bez zawahania umieszczam w moim top 10 ulubionych kobiecych postaci.
"W końcu jestem osobą nieznaczną, niczym się niewyróżniającą, może oprócz rudozłocistych włosów i wrednego charakteru. Pierwsza z tych cech jest dziedziczna, druga - szczęśliwie nabyta."
W.Redna ma ognisty (podobnie jak jej włosy) temperament, cięty język i cudowną wręcz łatwość wpadania we wszelkie tarapaty.
"Zawód: Wiedźma" to pierwszy tom cyklu o tej wyjątkowej czarownicy, z którą spędziłam pełen przygód i śmiechu czas i którą serdecznie Wam polecam! Olga Gromyko serwuje nam świetną zabawę w słowiańskim klimacie.
"-Kobieta ma niewielki wybór: albo jest mężatką, albo panną lekkich obyczajów, albo czarodziejką. Pierwsze dwa zawody mnie nie przekonują.
-O mężczyznach można powiedzieć to samo. Albo jesteś mężem, albo klientem, albo magiem.
-Mylisz się. Żony zależą od mężów, prostytutki od klientów. Tylko magiczka może się roześmiać mężczyźnie w twarz i powiedzieć "To spróbuj mnie zmusić!"."
FABUŁA:
Najpierw małe sprostowanie, gdyż ową książkę spotkamy w dwóch wydaniach. Ja posiadam starsze wydanie Fabryki Słów, gdzie pierwszy tom podzielony jest na dwie części i szczerze nie wiem jak wygląda to w nowym jednotomowym wydaniu wydawnictwa Papierowy Księżyc. O ile faktycznie książka spokojnie zmieściła by się w jednym tomie, to rozumiem podzielenie jej na dwie części, gdyż są to dwie osobne przygody Wolhy i jej przyjaciół.
Nasza ognistowłosa bohaterka ma osiemnaście lat i jest adeptką Stramińskiej Wyższej Szkoły Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa, gdzie wszystkie dziewczęta uczą się jak leczyć rany i wróżyć. Stop! Napisałam wszystkie? Jeśli w tej książce robią coś wszyscy, możecie być pewni, że Wolha robi coś zupełnie innego 😀 Otóż Wolha jako jedyna kobieta na wydziale uczy się, żeby zostać bakałarzem magii praktycznej, i jest w tym piekielnie dobra. Dlatego zostaje jej powierzona misja, której nie podołali jej znacznie bardziej doświadczeni poprzednicy. W niedalekiej Dogewie giną ludzie, w tym przybywający na pomoc magowie, a gdzie mag nie może tam... magiczkę pośle. Zadanie jest proste - dowiedzieć się co takiego stoi za tajemniczymi mordami, i pomóc pozbyć się potwora. Dogewę wyróżnia jednak jeszcze jeden fakt, mianowicie jej mieszkańcy to wampiry.
Czy więc, aby na pewno grasuje tam potwór, a może to mroczne i krwiożercze natury mieszkańców dają o sobie znać?
Tak właśnie rozpoczyna się pierwsza z przygód Wolhy, zdradzę jedynie, że drugiej części do zacnego już grona czarownicy i wampira dołącza troll, z taką ekipą każda przygoda jest niezapomniana!
BOHATEROWIE:
Kocham Wohlę :) Bohaterowie i poczucie humoru to według mnie najmocniejsze strony tej książki.
"Podczas nauki w Wyższej Szkole Czarodziejów, Pytii i Zielarek adeptka Wolha wykazała się... Wiem. Bardzo źle. Niesystematyczna, niecierpliwa, porywcza... Znajoma piosenka. ... Ma skłonności do złośliwych dowcipów, których ofiarami prócz wychowanków padają także wykładowcy....
(...) Posiada rzadki talent do magii praktycznej i teoretycznej, bardzo rozwiniętą intuicję, szybko przystosowuje się do niestandardowych sytuacji...Ha, może jeszcze jest dla mnie nadzieja?... "
Wolha Redna - z tą czarownicą nie można się nudzić. Olga Gromyko stworzyła przezabawną postać, która zawsze mówi co myśli, a robi zanim pomyśli i przy tym jest mądra i sprytna. Oby więcej takich bohaterek.
Arr’akktur tor Ordwist Sz’eonell czyli w skócie Len- kim byłaby główna bohaterka, gdyby nie miała u boku mężczyzny? Ale cóż to jest za mężczyzna! 😍
"Uśmiech władcy działał na kobiety tak samo, jak obuch topora rzeźnickiego na krowy."
Władca Dogewy to nie tylko przystojny białowłosy wampir, ale i tajemnicza i intrygująca postać. Przy okazji jedyna, która potrafi sprawić, że Wolha zapomina języka w gębie. Czuję, że Len jeszcze niejednym mnie zaskoczy w kolejnych tomach i już nie mogę się tego doczekać.
"Dziewczynki, dziewczyny, kobiety, staruchy i starożytne ruiny słały wampirowi całusy i zarzucały go bukietami późnych astrów i wyciągniętymi z warkoczy wstążkami. Uległam powszechnemu szaleństwu i rzuciłam w Lena ogryzkiem pasztecika, który trafił akurat do środka trąbki"
Wal- jest mądra czarownica , jest potężny wampir, do kompletu brakuje jedynie nieokrzesanego trolla, i voila ekipa do zadań specjalnych gotowa. Wal jest najemnikiem, który bije się i wykonuje zlecenia za pieniądze, a przy okazji klnie w dźwięcznie brzmiącym języku trollów. Idealny partner zbrodni.
-Może dorzucę jeszcze kilka kładni i nie będziesz klął aż do końca podróży? -Niewykonalnych zleceń nie przyjmuję - z godnością odparł troll.
PLUSY:
+ humor! Jest lekki, zabawny i nie wymuszony
+bohaterowie- których nie da się nie kochać💓
+słowiańska mitologia
+ dialogi
MINUSY:
- akcja nie zawsze mnie wciągała, zdecydowanie bardziej wolałam bohaterów niż fabułę
OCENA:
✩ ✩ ✩ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★
+ 💓
7/10
(ale z wielkim serduchem, bo świetnie się bawiłam)
OCENA KSIĄŻKOWEJ SROKI:
Oba wydania i te z Fabryki Słów i te Papierowego Księżyca mi się podobają, mamy zadziornie spoglądającą na nas rudowłosą wiedźmę. Papierowy Księżyc ma w niedługim czasie wydać pakiet książek z Wolhą Redną, więc poczekam z kupnem dalszych tomów.
Podsumowując, nie jest łatwo napisać tego rodzaju fantastykę, z gatunku tych które w inteligentny sposób będą bawić czytelnika. Pani Oldze Gromyko udało się to jednak znakomicie. Humor w tej powieści jest rewelacyjny, jest zabawnie i z charakterem, nie musimy obawiać się żenujących żartów. Jest lekko, śmiesznie i wyraziście.
Dialogi nie są wymuszone, a momentami riposty Wolhy ma się ochotę oprawić w ramkę.
Fabuła nie była dla mnie porywająca, za to moja miłość do całej trójki bohaterów ogromna i dozgonna! Ta historia jest prosta, ja jestem wielkim fanem plot twistów, tajemnic i intryg, tu ich zbyt wiele nie uraczycie. Wątek miłosny w książce jest, choć nie do końca. Jest to bardziej relacja oparta na przyjaźni, ale każdy przeczuwa, że na tym nie może się skończyć 😏Nie liczcie na miłosne uniesienia i romantyczne chwile. Relacja Lena i Wolhy to w dużej mierze cięte dialogi, przy których nie raz będziecie pękać ze śmiechu. Autorka bawiła się również wierzeniami o magicznych istotach i razem z Wolhą będziemy mieli okazję przekonać się np. :
-czy czosnek działa na wampiry?
-czy wampir ma swoje odbicie w lustrze?
-czy wampiry potrafią przybrać postać nietoperza?
i wiele, wiele innych. Na samo wspomnienie tego jak Wolha owe mity testowała uśmiecham się do siebie 😃
Jeśli, więc macie ochotę na porządną dawkę dobrego humoru w doborowym towarzystwie, to zapraszam Was do zapoznania się z przygodami W.Rednej, ja bawiłam się wyśmienicie!
Czytaliście już coś z przygód Wolhy? A może za Wami już inne pozycje Olgi Gromyko? Jestem ciekawa jakie książki Was rozbawiły? Koniecznie polecajcie tytuły w komentarzach!
Ach i przypominam, że na moim instragramie możecie wygrać "Harry Potter and the Philisopher's Stone", rozdanie kończy się już jutro !
Na koniec ostatni cytat:
"Kryna skinęła pokrzepiająco i znikła w kuchni, zostawiwszy mnie sam na sam z moim mózgiem, czyli praktycznie w samotności."
Alámenë,
Bestia
14:20
HARRY POTTER IN CONCERT - RECENZJA Z WYDARZENIA
HARRY POTTER AND THE PHILOSOPHER'S STONE IN CONCERT
Hej książkoholicy!
Ostatnio miałam przyjemność uczestniczyć w spełnieniu moich dziecięcych marzeń potterhead'a i być na koncercie muzyki z pierwszej części filmu o Harrym Potterze. Postaram się jak najlepiej opisać Wam moje wrażenia po koncercie we Wrocławiu.
O wydarzeniu dowiedziałam się już jakiś czas temu. Jako, że pracuje w Czechach zanim pierwsze newsy pojawiły się w Polsce poważnie rozważałam wyjazd na koncert do Pragi. Szybko jednak wydarzenie dotarło do naszego kraju i od razu zakupiłam bilety. Moja przyjaciółka jakiś czas temu przeniosła się do Wrocławia, a data koncertu w miarę porywała się z datą moich urodzin, postanowiłam sprawić sobie mały prezent ode mnie dla mnie ;) W końcu zasłużyłam ! ^^
MIEJSCE
Hala Stulecia we Wrocławiu swoje najlepsze czasy ma już za sobą ;) Filharmonią też nie jest, żeby odbiór muzyki na żywo był jej przeznaczeniem. Sporym minusem były dla mnie siedzenia, które okazały się drewnianymi krzesełkami (pod koniec filmu szło to odczuć na tylnej części ciała) i brak miejsca żeby wygodnie ułożyć nogi. Nagłośnienie było ok, i chociaż były momenty kiedy film i muzyka świetnie współgrały to nie miałam gęsiej skórki z wrażenia. Dialogi z filmu często odbijały się pogłosem po w sporo mierze pustej hali.
ORKIESTRA
Bilet kupiłam na koncert Narodowej Czeskiej Orkiestry Symfonicznej, zagrała Simfonietta Cracovia (o tej zmianie jeszcze napisze przy okazji oceny organizacji). Powiem, szczerze że krakowska orkiestra naprawdę dała radę, i chwała im za to bo, zmyli nieco rozczarowanie jakim są organizatorzy. Dali czadu, było magicznie, a sam koncert był wyśmienity. Nie żałuję, że byłam - moje serce potterheada było wniebowzięte. Choć nagłośnienie nie pomagało orkiestrze i czasem czułam jakbym po prostu oglądała film z najlepszą jakością dźwięku, a nie na żywo. Jednak były momenty kiedy słychać było instrumenty i chór. Moim zdaniem potencjał orkiestry nie był wykorzystany, bywałam na koncertach muzyki filmowej gdzie ciarki przechodziły po plecach, i odczuwałam wszystko każdym zmysłem, tu było dobrze, ale mogło być znacznie lepiej. Końcowe owacje na stojąco dla Simfonietty Cracovii były jak najbardziej zasłużone.
CENA
Ceny biletów, które zaczynały się od 90 zł nie były wielkim zaskoczeniem, w końcu grać miała prestiżowa Narodowa Czeska Orkiestra Symfoniczna. Jednak na wydarzenie jakie zaserwowało nam JVS cena była według mnie wygórowana.
ORGANIZACJA
Jeśli chcecie wiedzieć jak nie robić imprez, albo jak zepsuć wydarzenie, które ma tak wielki potencjał jak Harry Potter in the concert, i jak nie traktować klientów to śmiało możecie zapytać JVS. JVS TO MUGOLE.
Uwielbiam orkiestry symfoniczne na żywo, kocham muzykę filmową (polecam wam FMF w Krakowie - FMF na FB jeśli chcecie zobaczyć jak robi się koncerty muzyki filmowej na najwyższym poziomie), ale przede wszystkim kocham Harry'ego więc jedyne czego oczekiwałam to magiczne muzyczne i wizualne przeżycie. Czy je dostałam? Tak, ale... jest ale i to ogromne ale, którym są organizatorzy :(
Zacznijmy od początku- w dzień koncertu weszłam z ciekawości na stronę wydarzenia na FB i tam czekało mnie pierwsze zaskoczenie, nie będzie grać Narodowa Czeska Orkiestra Symfoniczna na którą kupiłam bilet, a Sinfonietta Cracovia. Zlał mnie zimny pot, myślę może przegapiłam gdzieś tą informację, sprawdzam maile, smsy- NIC. Wyobraźcie sobie, że organizatorzy stwierdzili, iż powiadomią to tej "drobnej" zmianie w ... POŚCIE NA FACEBOOKU. Swoją drogą ten post brzmiał "Szanowni Państwo, przypominamy, że muzykę do filmu Harry Potter i Kamień Filozoficzny na żywo wykona Sinfonietta Cracovia, nie Czeska Narodowa Orkiestra Symfoniczna. Zmiana została wprowadzona kilka tygodniu temu, przepraszamy jesli ktoś nie został poinformowany. "- otóż poinformowany nie został nikt, organizatorzy uznali, że zmiana nazwy w opisie wydarzenia wystarczy. Poczułam się naprawdę oszukana.
Taka orkiestra jak Narodowa Czeska Orkiestra Symfoniczna to prawdziwa perła wśród orkiestr, ale też orkiestra, która latami pracowała na prestiż i cena biletu od 90 zł w wzwyż nie dziwi. Ceny biletów na koncert krakowskiej orkiestry (w filharmonii, gdzie siedzę w wygodnym fotelu, a nie drewnianym krzesełku) są kilka razy tańsze.
Postawa organizatorów którzy nie poczuli się do odpowiedzialności powiadomić o zmianie wykonawcy jest karygodna, ale i tak poszłam, usiadłam na twardym krzesełku i postanowiłam ponieść się historii i muzyce, i udało się.
PODSUMOWANIE
Nie zrozumcie mnie źle, bawiłam się dobrze i nie żałuję że na koncert się wybrałam. Nie potrafię jednak zrozumieć jak mając w rękach takie wydarzenie jak to nie dodać mu więcej magii, to miało tak ogromny potencjał, bilet kosztował całkiem sporo, a organizatorzy dali nam o klasę niższą orkiestrę, twarde krzesełka, średniej jakości nagłośnienie i zero magii od siebie. Dużo bardziej polecam Wam FMF w Krakowie o którym już wspominałam, tam za kilka razy mniejszą cenę dostaniecie coś czego nigdy nie zapomnicie, jest muzyka od której trzęsie się hala i Wasze wniebowzięte serca. Są ekrany, które pokazują Wam nie tylko film, ale i zbliżenia na muzyków, są efekty wizualne, dostajecie poprostu audiowizualny majsterszytk i koncert, który odczywacie wszystkim zmysłami. Tu jedynie orkiestra dała radę, organizatorzy zadwiedli na całej linii.
A wy wybraliście się na koncert? A może macie ochotę na kolejną cześć?
Alámenë,
Bestia
Zdjęcia pochodzą ze strony : http://wroclaw.dlastudenta.pl/muzyka/koncert/Harry_Potter_i_Kamien_Filozoficzny_In_Concert,161495.htmlja swoich zrobiłam niestety za mało i gorszej jakości ;)
17:33
ZAKAZANE ŻYCZENIE - JESSICA KHOURY
„Nie można wybrać swojego losu,
ale można wybrać, kim staniemy się za jego sprawą.”
Tytuł: Zakazane życzenie
Autor: Jessica Khoury
Wydawnictwo : SQN
Muszę przyznać, że panująca ostatnio moda na
retelling bardzo cieszy moje serce wychowane na baśniach, w tym tych tysiąca i
jeden nocy. „Zakazane życzenie” gorąco polecam, Jessica Khoury ma naprawdę
niesamowity dar opowiadania i czytając książkę przeżyłam cudowną przygodę. Zachęcam
Was, żebyście podali autorce dłoń,
usiedli wygodnie obok niej na latającym
dywanie i pozwolili, aby opowiedziała Wam tę historię. Zanim się obejrzycie
wpadniecie w wir magicznej przygody wśród piasków pustyni.
FABUŁA:
Jessica Khoury zaprasza nas do świata
zakazanego życzenia, pustynnego krajobrazu Parthenii, gdzie w powietrzu ciągle
wibruje magia, a ludzie i dżiny żyją skłóceni od 500 lat. Musicie wiedzieć, że autorka
stworzyła świat dżinów który rządzi się swoimi prawami, a czuwa nad nimi potężny
i przebiegły król Nardukha. Pierwsze i najważniejsze prawo dżinów zabrania im
kochania, czy nawet przyjaźni z człowiekiem.
„Poera mówi też: biada temu, kogo złączyła przyjaźń z
duchem lampy, albowiem zaprawdę samej śmierci uścinął dłoń”
Cóż
chyba już domyślacie się, że któryś z naszych bohaterów będzie miał z tym
właśnie prawem nie lada problem 😉Historię poznajemy z perspektywy Zahary która
jest ... dżinem! I to nie byle jakim, a jednym z nielicznych szitanów, dżinów
które władają potężna mocą kilku żywiołów.
Owe pół wieku przed rozpoczęciem się tej historii Zahara zaprzyjaźniła
się z ludzką królową Roszaną, łamiąc w ten sposób wspomniane wcześniej pierwsze prawo dżinów. Przyjaciółki miały wspólny cel i marzenie, postanowiły ramię w ramię pogodzić swoje
zwaśnione ludy. Ich plan zostaje sprytnie zniweczony przez Nardukhę i wszystko
kończy się tragicznie : przelewem krwi, zniszczeniem królestwa, a w konsekwencji zamiast
polepszenia stosunków pomiędzy dżinami i ludźmi urazy i waśnie jedynie się
pogłębiają. Zahara za karę zostaje zmuszona przez króla dżinów do popełnienia
potwornej zbrodni, która na zawsze odbija na niej piętno, po czym uwięziona w swojej
lampie w ruinach miasta. Czeka tam 500 lat na to by ktoś ją odnalazł.
Nasza historia rozpoczyna się kiedy nie kto
inny jak Aladyn znajduje lampę w ruinach zakopanej przez piasek i zapomnianej Neruby-
królestwa Roszany.
„Silny i młody przedstawiciel starożytnego ludu Amulenów,
może mieć siedemnaście – osiemnaście wiosen. Człowiek z krwi i kości, smukły i
dobrze zbudowany. Oto młodzieniec, który by przeżyć, okradał sprzedawców owoców
i poganiaczy wielbłądów, a czasem jadł to , co znalazł w rynsztoku. Chłopak,
który wie , że każdy kolejny dzień to nie dar, lecz nagroda, o którą trzeba się
postarać.
-Jesteś... Jesteś... – nie może wydukać.
No, powiedz to chłopcze. Demonem ognia. Potworem z dymu.
Pustynnym diabłem. Służebinicą Nardukhi, córą Ambadii, bezimienną, pozbawioną
twarzy i wszechpotężną. Niewolnicą lampy. Dżinem.
-... dziewczyną! „
Aladyn mimo młodego wieku ma już swoje zatargi
z pewnym potężnym wezyrem i jego synem, a biedny lud Parthenii cierpi na ulicach
miasta rządzonego przez nieudolnego sułtana. Rebelia przeciw władcy zaczyna się
rodzić podsycana przez potomkinie Roszany- waleczną księżniczkę Kaspidę. Więc
trzy życzenia, które może zaoferować chłopcu Zahara są mu jak najbardziej na rękę.
Jednak trzeba pamiętać, że dżiny to potężne demony, a każde życzenie ma swoją
cenę. Zahara dostała już swoją srogą nauczkę, że nie warto przyjaźnić się z
ludźmi, a w dodatku dostaję propozycję od Nardukhi - jeśli wypełni powierzone
jej zadanie zostanie spełnione jej największe marzenie – odzyska wolność. Zahara
wymyśla więc sposób jak wykorzystać Aladyna i nagiąć jego życzenia do jej
własnych planów. Wszystko jednak komplikuje uczucie rodzące się pomiędzy tą
wyjątkową dwójką, czy Zaharze uda się odzyskać wolność, czy odważy się znów zaryzykować życie niewinnych osób dla uczucia które połączyło ją z Aladynem? I czym jest owo
zakazane życzenie i jakie są jego konsekwencje? O tym wszystkim dowiecie się
jeśli pozwolicie, żeby bohaterowie Zakazanego życzenia opowiedzieli wam swoją historię.
BOHATEROWIE:
Zahara – ileż to razy w naszym życiu podążaliśmy za
głosem serca, tylko po to żeby później cierpieć, zastanawialiśmy się czy było
warto, i obiecywaliśmy sobie że nigdy nie powtórzmy tego błędu? Zahara bardzo dobrze zna ten problem. Opowiada
nam swoją historię, a wraz z rozwojem wydarzeń, poznajemy naszą bohaterkę i
zaczynamy rozumieć jej dylematy. Z jednej strony odebrała bardzo srogą nauczkę
za przeciwstawienie się Nardukhce i przyjaźń z człowiekiem, z drugiej zaś zakochuje się i mimo wszelkich przeciwności chce walczyć o swoją miłość. Nawet
kiedy postępuje egoistycznie i podstępnie wykorzystując życzenie Aladyna,
doskonale ją rozumiałam. W końcu jednak wszystko zmierza do kluczowego momentu i najcięższego z wyborów, czy Zahara wybierze wolność czy miłość?
Aladyn- nasz książę złodziei jest postacią
której nie da się nie lubić. Jest uroczy i nie brak mu odwagi. W jego
sercu płonie żądza zemsty za to co spotkało jego bliskich, ale zawsze zostaje zgaszona przez dobroć bohatera. Czujemy wraz z nim odpowiedzialność jaka spoczywa na jego barkach, a której nie chce stawić czoła. Rozumiałam jego motywy oraz to dlaczego Zahara obdarzyła
go uczuciem. Komu nie zmiękłoby serce dla uroczego i odważnego bad boya z
bursztynowymi oczami? ^^
Kaspida- ta dziewczyna to petarda i szczerze
muszę przyznać, że to chyba moja ulubiona postać. Odważna księżniczka,
walcząca o swoje dziedzictwo do tronu w świecie rządzonym przez mężczyzn. W
dodatku otoczona kordonem strażniczek z której każda specjalizuje się w czymś
innym, są jadowite węże , magiczne proszki i zabójcze sztuki walki. Z
księżniczką i jej przybocznymi czeka nas jazda bez trzymanki. Z chęcią
przeczytałabym książkę o jej historii. Kaspida sprytnie zostaje wpleciona w
intrygę Zahary i Aladyna, którzy wystawią jej lojalność i mądrość na nie lada próbę.
PLUSY:
+ przepięknie opowiedziana historia, miałam wrażenie, że autorka jak za pomocą czarodziejskiej różdżki robi z moją wyobraźnią co jej się podoba, a ja pozwoliłam jej na to i przepadłam w tym świecie
+polecam fanom baśni tysiąca i jeden nocy
MINUSY:
-właściwie choć nie jest to wiekopomne dzieło literatury ta książka dała mi to czego oczekiwałam, dobrą zabawę. Jeśli jednak nie lubicie baśni, i klimatu tysiąca i jednej nocy ta książka może nie przypaść Wam do gustu
OCENA:
✩ ✩ ✩ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★
7/10
OCENA KSIĄŻKOWEJ SROKI:
Chyba nie muszę nic pisać. Książka jest wydana bajecznie! Moje serce książkowej sroki jest zachwycone 💓
Podsumowując książkę pochłonęłam w jeden dzień po części
dlatego, że byłam chora i kiedy już nie miałam sił śledzić literek puszczałam
audiobooka. To była czysta przyjemność zamknąć oczy
i słuchać, przeżyć przygodę z Aladynem i Zaharą. Świat jest
spójny, a opisy barwne i żywe, z wielkim smutkiem opuszczałam pustynny krajobraz Parthenii. Ciekawym zabiegiem było przytaczanie co kilka
rozdziałów fragmentów „Pieśni o upadku Roszany”, które są swoistymi kronikami, i przedstawiają historię jaką znali
ludzie. Autorka z biegiem wydarzeń pozwala nam samym odkryć prawdę. Za to pod koniec serwuje nam jazdę bez trzymanki z wyśmienitym finałem!
Polecam Wam "Zakazne życzenie" jako dziewczynka marzyłam o włosach Jasminy i przejażdżce z księciem złodziei na czarodziejskim dywanie, dzięki Jessice Khoury udało mi się choć trochę przybliżyć do marzeń 😍
Polecam Wam "Zakazne życzenie" jako dziewczynka marzyłam o włosach Jasminy i przejażdżce z księciem złodziei na czarodziejskim dywanie, dzięki Jessice Khoury udało mi się choć trochę przybliżyć do marzeń 😍
A jak wy oceniacie "Zakazane życzenie"?
Alámenë,
Bestia
Bestia
18:39
DWÓR CIERNI I RÓŻ - SARAH J MAAS
Tytuł : Dwór Cierni i Róż
Autor: Sarah J Maas
„Nie wstydź się nawet przez chwilę
robienia tego, co przynosi ci radość”
Na kocioł, ja nie wstydzę się tego, że
Dwór Cierni i Roż stał się jedną z moich ukochanych serii.
Gdyby ktoś powiedział mi podobną rzecz
przed przeczytaniem książki pewnie kazałabym mu puknąć się w czoło 😉
Jak cudownie dać się tak miło zaskoczyć ❤ ACOTAR to prawdziwa
petarda!
Literatura New Adult może się znudzić.
Szczególnie czytelnikowi, którego nastoletnie lata minęły i sporo się owej w
życiu naczytał. Książki te jeśli dobrze napisane potafią jednak w niesamowity
sposób rozbudzić naszą wyobraźnię, pozwalają nam przeżyć miłosne uniesienia i
oczywiście ratować świat z młodymi bohaterami. Co powinna mieć powieść, żeby
wybić się w gąszczu podobnych, nie oszukujmy się, dość schematycznych książek?
O to możemy zapytać Sarah J Maas. Ta książka jest o niebo lepsza od „Szklanego
tronu”, jestem pod ogromym wrażeniem jak autorka rozwinęła swój styl pisania od
tego czasu, i na kocioł – jak ta książka
wciąga! Jest to również preludium przed
drugą częścią trylogii, która bez dwóch zdań wymiata.
Fabuła:
"Siedem Dworów Prythianu, każdy z
własnym księciem, każdy groźny na swój niepowtarzalny sposób. Oni nie są
zwyczajnie potężni. Oni stanowią potęgę."
Są książki które zatopią Was w swoim baśniowym,
tajemniczym i niebezpiecznym świecie po same brzegi. Ta zanurzy Was w Kotle. Postaram się jedynie zaRHYSować 😉 Wam fabułę, żebyście sami mogli
przekonać się na własnej skórze co potrafi Sarah J Maas.
Witajcie w niebezpiecznym Prythianie rządzonym przez
nieśmiertelnych i poteżnych Fae, kraina ta od południa otoczona jest murem, za
którym na marnym skrawku lądu żyją śmiertelnicy (my śmiertelni, biedni ludzie
zawsze mamy najgorzej!)
W książce występuje narracja pierwszoosobowa, a całą historię poznajemy
oczami Feyry , dziewietnastoletniej dziewczyny, która ma w życiu lekko mówiąc
przerąbane.
Muszę uczciwie przyznać, że do książki zabierałam się bardzo topornie ,
początek szedł mi mniej więcej tak dobrze jak Voldemortowi bycie słodziakiem.
No dobra, nawet jemu wychodziło to lepiej niż mi . Dlatego nie
zniechęcajcie się i dajcie historii się rozwinąć, a zapewniam was, że nie
pożałujecie. Feyra jest jedyną żywicielką swojej rodziny, składającej się jeszcze z dwóch sióstr i ojca. Pewnego dnia
dziewczyna wybiera się na polowanie i rani śmiertelnie ogromnego wilka, który
okazuje się nie być wcale takim zwykłym wilkiem, lecz Fae w wilczej skórze.
Niestety (bądź stety ) dla Feyry pomiędzy krainami śmiertelników, a Prythianen
istnieje traktat, który ogólnie rzecz ujmując mówi o tym jak nie wchodzić sobie w
drogę i żyć w pokoju. Istnieje też jeden pechowy dla dziewczyny punkt owego
traktatu, za zabicie Fae trzeba oddać własne życie.
„Nie zdążyłam jednak nic powiedzieć, bo nagle przed chatą
zagrzmiał czyjś ogłuszający ryk. Drzwi wejściowe gwałtownie się otworzyły i do
środka wpadły tumany śniegu. Na progu stał olbrzymi, warczący złowrogo stwór.”
***
„– Jakiego zadośćuczynienia wymaga Traktat?
– Życie za życie – odparł stwór, nie odrywając wzroku od
mojej twarzy. – Każdy niesprowokowany atak człowieka na jednego z fae wymaga
zapłaty w postaci ludzkiego życia.”
Od tego momentu zaczyna się
zabawa. Więc zróbcie zapas jedzenia i picia, a najlepiej ustawcie budzik żeby
nie zapomnieć jeść bo, Sarah J Maas porwie was na przygodę od której nie
będziecie w stanie się oderwać. Nasza bestia zabiera bohaterkę do swojego dworu
po drugiej stronie muru . Dwór Wiosny (bo taka nosi nazwę) jest jednym z siedmiu dworów Prythianu i od razu zdobył moje
serce, pani Maas zauroczyła mnie opisami
i tajemiczą klątwą ciążącą na dworze , bo zapomniałam wspomnieć że wszyscy
mieszkańcy Dworu Wiosny noszą na twarzy maski, których nie mogą zdjąć. Jest tajemnica, intryga, i wątła nić uczucia
która rodzi się między bohaterami nienawidzących się ras.
Bohaterowie:
Feyra – mamy tu heroine z krwi i kości. Polubiłam ją bardziej niż Celaene ze
Szklanego Tronu. Celaena czasem zachowuję się jak ja w gimnazjum, czyli trochę
emo 😉 Feyra jest bardziej ludzka. Odważna, mądra,
samodzielna podobało mi się, że kiedy popełniała błędy od razu brała się do
działania żeby je naprawić. Jest zdolna
do największych poświęceń w imię czegoś co kocha. Jest to też bohaterka która
wie, że jeśli sama czegoś nie zrobi – nie ma co liczyć na innych. Nie sposób
się z nią nudzić i jej nie kibicować.
Męscy bohaterowie - nie oszukujmy to oni w znacznej
części robią robotę w tej książce ❤ Mamy Tamlina
złotowłosego księcia fae o temperamencie bestii, Luciena ze swoimi ognistymi
włosami i ciętym językiem, Rhysanda tajemniczego, księcia cieni. Obok żadnego z nich nie da się przejść
obojętnie, Sarah J Maas bardzo dobrze wie jak wykreować męskie postacie, tak
żeby zawróciły w głowie. To nie są ładne góry mięśni, każdy z nich ma swoją
historię, swoje zalety i wady, boryka się z własnymi demonami. Ja jako, że od
zawsze należę do #teamyennefer mam słabość do fiołkowych oczów. Wy przekonajcie
się sami który z bohaterów skradnie wasze myśli i serca.
Potwory- mamy tu całą masę świetnych potworów. Widać tu inspiracje baśniami i
legendami, świat Maas jest cudownie dopracowany
w każdym szczególe. Dajmy na to takiego Suriela nie jest bezmyślnym stworem,
wokół niego jest cała otoczka i historia, dowiemy się gdzie go znaleźć, jak
złapać, co potrafi, jak się z nim obchodzić. Scena kiedy Feyra z nim rozmawia
jest rewelacyjna. Nic tylko w przyszłości czekać na osobną serię - fantastyczne
potwory i jak je znaleźć w wersji Sarah J Maas 😃.
Inspiracje:
"Niech Kocioł cię ocali. Niech
Matka ukoi cię w swoich objęciach. Oby dane ci było przekroczyć wrota i
odetchnąć nieśmiertelną krainą mlekiem i miodem płynącą. Nie lękaj się zła, nie
odczuwaj bólu. Odejdź w pokoju ku wieczności."
Jeśli nie interesują was baśnie i
legendy możecie śmiało opuścić ten fragment, ale dla wszystkich dworomaniaków
może być ciekawe przeczytać czym inspirowała się Sarah J Maas i w ten sposób
jeszcze lepiej poznać wykreowany przez nią świat. Ostrzegam, że mogą pojawić
się również malutkie spojlery, czytając czym się inspirowała dowiemy się czego
można spodziewać się w książce.
Moim ukochanym pisarzem jest J.R.R.
Tolkien i uwierzcie mi, że potrafiłam miesiącami czytać baśnie starooangielskie
i nordyckie, mitologię skandynawską i wyszukiwać powiązania i inspiracje.
Najlepsze miesiące mojego życia 😉 Gdyby tylko istniał
zawód książkoholika – detektywa byłabym do niego stworzona 😊 Dlatego usiadłam z
całym zapałem do pracy i przedstawię Wam dwie opowieści w których znajdziemy
więcej losów Feyry niż w reklamowaniej na okłądce Pięknej i Bestii.
East of the Sun, West of the Moon po polsku Na
wschód od słońca i na zachód od księżyca
To norweska baśń której autorem jest Peter Christen
Asbjørnsen, bohaterka tej opowieści zostaje oddana przez swoją ubogą
rodzinę bestii, jako narzeczona. Jak może wyglądać bestia w wersji
sandynawskiej? To nic innego jak wielki biały niedźwiedź, który zabiera ją do swojego pałacu. Pałac jest
piękny i niczego bohaterce tam nie brakuje, jednak okazuję się, że na księciu
ciąży klątwa rzucona przez jego złą macochę. Uratować go może jak
pewnie już się domyślacie jedynie prawdziwa miłość. Dziewczyna i jej niezbyt mądre
poczynania sprawiają jednak, że książe musi wrócić do macochy, której zamek
znajduje się na wschód od słońca i na zachód od księżyca. Jeśli do tej pory
znaleźliście już powiązania do historii Feyry to dodam jeszcze, że bohaterka z
baśni podejmuje się niewykonalnego zadania. Chce znaleźć zamek i uratować
wybranka serca, po wielu przejściach udaje jej się go odnaleźć. Jednak musi wykazać się nie
lada sprytem, żeby przechytrzyć złą macochę.
Sama Sarah J Maas przyznaje, że to jedna z jej ulubionych
baśni, a ja od siebie serdecznie polecam nie tylko tę, ale i inne skandynawskie jak te ze zbioru Zamek
Soria Moria.
Tam Lin – jeśli poprzednia baśń ma wiele powiązań
fabularnych z Dworem Cierni i Róż to posłuchajcie tej szkockiej ballady.
Imię księcia bestii również nie wzięło się znikąd. Jego
inspiracją była postać Tam Lina bohatera szkockiej ballady o jasnowłosym
rycerzu i królowej elfów. Tam Lin jest znudzonym swoim życiem rycerzem i władcą
zamku, marzy mu się pokonanie smoka, zdobycie chwały i pięknej kobiety. Jednak
nic co dzieje się w jego ojczyźnie go nie interesuje, zabawy są nudne, a
kobiety mało wyjątkowe. Pewnego razu zasypia on w lesie, gdzie budzi go postać
która pojawiała się w jego snach, przepiękna królowa elfów. Tam Lin jest w
stanie oddać wszystko, łącznie ze swoim śmiertelnym życiem by służyć królowej, i
godzi się na jej warunki. Będzie mógł odwiedzać swoją ojczyznę, ale tylko pod
warunkiem, że za każdym razem skrzywdzi jedną niewinną istotę. Będzie mógł
również odzyskać swoje śmiertelne życie, ale tylko jeśli śmiertelna dziewczyna
pokocha go tak bardzo iż będzie w stanie zaryzykować swoje życie, aby odzyskać
jego człowieczeństwo. Przyznajcie że ostatni fragment klątwy brzmi podobnie
jak ta która znamy z Dworu Cierni i Róż. Tam Lin zaczyna życie u boku swojej
elfiej królowej, jednak po roku zaczyna odczuwać znużenie życiem w przepychu i
luksusach, tęskni za swoja ojczyzną i postanawia ją odwiedzić. Okazuje się, że
świat elfów i ludzi połączony jest przejściem porośnietym krzakami róż i
cierni oraz, że rok spędzony
w krainie elfów równa się stu w krainie śmiertelników, Tam Lin został
uznany za
zaginionego, a jego zamkiem rządzą dalecy krewni. Podaje się on za
zagubionego
rycerza i odwiedza swoje włości. Tam poznaje córkę władcy Janet i oboje
się w
sobie zakochują. Od tamtej pory co nów Janet wymyka się i odwiedza Tam
Lina.
Kiedy ojciec dziewczyny się o tym dowiaduje zamyka ją w wieży, z której
tej udaje się
uciec do ukochanego. Wtedy Tam Lin wyznaje wszystko Janet, a ta
postanawia o
niego walczyć. Czeka w nocy, w umówiomym miejscu, gdzie ma przejeżdzać
orszak królowej. Kiedy zatrzymuje konia i bierze ukochanego w objęcia,
spostrzega ich
królowa i wpada we wściekłość. Mówi, że odda Tam Lina jedynie jeśli
dziewczyna
przejdzie jej próby, i stwierdza iż Janet ze swoją wielką odwagą i
miłością jest warta więcej niż stu podobnych Tam Linowi mężczyzn.
Wszystkie elfy drżą przed gniewiem swojej
królowej jednak Janet stawia jej czoła bez lęku. Zwycięsko przechodzi
próby. Spotkałam się z kilkoma zakończeniami tej opowieści jedna mówi,
że Tam
Lin i Janet żyli długo i szczęśliwie, druga że zła królowa zamieniła Tam
Lina w
kamień, trzecia że w kamień zamieniła jego serce.
Znalazłam
jeszcze kilka innych postaci i zdarzeń oraz mitów które je przypominają, z
chęcia przytocze ich więcej przy recenzji Dworu Mgły i Furii, który kryje nie
mniej podobnych skarbów.
PLUSY:
+ świetnie wykreowane postacie
+piękne opisy miejsc
+ fabuła która, kiedy już nas wciągnie,
wyrzuci nas na ostatniej stronie z olbrzymim kacem książkowym
MINUSY:
- tylko dwie książki przed nami ;(
OCENA:
✩ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★★
9/10
Ocena książkowej
sroki:
Okładka jest śliczna, mam angielską
wersję która posiada efektowe trójwymiarowe wzory (nie wiem czemu w polskiej wersji
ich nie ma). Następne tomy kupuję już w twardej oprawie, jest jeszcze
ładniejsza.💓
Podsumowując, polecam Dwór Cierni i Róż całym moim sercem
dworomaniaka. Sarah J Maas wykreowała cudowne postacie, fabułę, napięcie,
intrygi, tajemnice, miejsca, moje peany się nie kończą 😍 Polecam Wam angielską
wersję książki, gdyż autorka posługuję się naprawadę pięknym językiem.
Mamy tu sztandarowe motywy literatury New Adult, jest ratowanie świata, jest
trójkąt miłosny, ale wszystko w tak porywającym wydaniu, że długo o tym nie
zapomnimy. Całe szczęscia kaca książkowego można wyleczyć drugim tomem, który
zostawi was w jeszcze gorszym stanie😂
Ach i pamiętacie najbardziej irytujący fragment z "Królowej
Cieni"? Ten, gdzie Rowan boi się, że Celaena będzie zbyt głośno? W tej
serii możemy liczyć, że nikt nie będzie miał równie głupich obaw😉
"Nie mogłam się poruszyć, nie mogłam zebrać myśli. Cały mój świat
zawęził się do tego uczucia, do jego warg i zębów na mojej skórze. Nie wgryzł
się w mięsień, lecz trzymał na tyle mocno, abym nie mogła się poruszyć. Naparł
na mnie całym ciałem. Nacisk przesłonił mi oczy czerwoną mgłą, w której
jaśniały oślepiające błyskawice. Jęknęłam i przywarłam do niego biodrami."
Taki mały przedsmak dla tych którzy nie czytali. 😃 Tamlin to bestia.
Z
tym miłym cytatem skończe tego posta , dajcie znać co wy myślicie o Dworze?
Czytaliście czy dopiero jest przed Wami?
Alámenë,
Bestia
Bestia















